Gdy pierwszy raz stajesz na dziedzińcu Zamku Książ, masz wrażenie, że wchodzisz na plan filmu, w którym ktoś połączył „Grę o tron” z wojennym thrillerem i romantycznym melodramatem. Największa warownia Dolnego Śląska i trzeci co do wielkości zamek w Polsce skrywa w swoich murach więcej sekretów niż niejeden archiwum – od podziemnych tuneli projektu „Riese”, przez plany utworzenia tu kwatery Adolfa Hitlera, po niewyjaśnione wątki zaginionych skarbów rodu Hochbergów. Nad przepaścią, wśród gęstych lasów, rozsiadła się monumentalna rezydencja, która potrafi zachwycić bajkowymi tarasami, a chwilę później wywołać dreszcz na plecach historiami o nazistowskich przebudowach i zniszczonych wnętrzach. To miejsce, w którym elegancja księżnej Daisy spotyka brutalną historię XX wieku – i właśnie dlatego Książ tak mocno działa na wyobraźnię współczesnych podróżników, twórców i łowców sensacji.
Wnętrza, które zniknęły
Największy paradoks Książa jest taki, że dziś zachwyca, choć wciąż oglądamy go „okrojonego” z dawnej świetności. Przed II wojną światową komnaty tonęły w obrazach, rzeźbach i meblach rodu Hochbergów, jednym z najbogatszych arystokratycznych klanów w Europie. W czasie wojny i po jej zakończeniu wyposażenie w dużej części rozkradziono lub wywieziono, a wiele detali architektonicznych zniszczono podczas nazistowskiej przebudowy. Dziś spacerujesz po salach, które przypominają elegancką powojenną rekonstrukcję – i właśnie ta „pusta rama” jeszcze mocniej pobudza wyobraźnię, co tak naprawdę mogło się tu znajdować.
Podziemia projektu „Riese”
Najbardziej elektryzująca część historii Książa kryje się jednak pod ziemią. W ramach tajemniczego projektu „Riese” Niemcy zaczęli drążyć w skale sieć tuneli, które miały pełnić funkcję kwatery dowodzenia, fabryk lub schronów – do dziś historycy spierają się co do prawdziwego przeznaczenia tych korytarzy. Robotnicy przymusowi drążyli skałę w nieludzkich warunkach, a efektem ich pracy są kilometry podziemnych korytarzy, z których tylko część udostępniono turystom. Gdy schodzisz w dół, betonowe ściany, surowe wyrobiska i nagłe przeciągi sprawiają, że łatwo uwierzyć w opowieści o ukrywanych tu dokumentach, broni czy dziełach sztuki.
Księżna Daisy – ikona, która nadal „żyje” w zamku
Z tajemniczą wojenną historią kontrastuje postać jednej z najbardziej barwnych mieszkanek Książa – księżnej Daisy von Pless. Angielka, która wyszła za mąż za Jana Henryka XV Hochberga, wprowadziła na dolnośląskie salony powiew brytyjskiej elegancji i skandalu. Słynęła z urody, charyzmy i ciętego języka, a jej pamiętniki do dziś uchodzą za bezcenne źródło plotek o europejskiej arystokracji przełomu XIX i XX wieku. W Książu do dziś organizuje się wystawy poświęcone Daisy, a przewodnicy chętnie opowiadają anegdoty o jej życiu, małżeńskich kryzysach, działalności charytatywnej i o tym, jak bardzo nie pasowała do sztywnych dworskich konwenansów. Wiele osób twierdzi, że to właśnie jej „duch” – niekoniecznie w sensie paranormalnym – nadaje zamkowi bardziej ludzki, romantyczny wymiar.
Skarby, złoty pociąg i sensacje spod Książa
Książ pojawia się też regularnie w nagłówkach mediów, gdy tylko wraca temat „złotego pociągu” czy nazistowskich skarbów ukrytych na Dolnym Śląsku. Choć wiele teorii spiskowych nie ma solidnych dowodów, sam fakt, że zamek był powiązany z wielką przebudową i podziemnymi korytarzami, sprawia, że jest idealnym tłem dla sensacyjnych hipotez. Mówi się o zaginionych kolekcjach sztuki, archiwach i kosztownościach rodu Hochbergów, które mogły zostać ukryte lub zniszczone w pośpiechu uciekających Niemców. Dla jednych to tylko legenda napędzająca turystykę, dla innych – wciąż nierozwiązana zagadka, która może kryć realne skarby pod warstwą betonu i skał.
Tarasy, palmiarnia i „ładniejsza twarz” Książa
Gdy wyjdziesz z mrocznych podziemi, Książ potrafi nagle pokazać swoje zupełnie inne oblicze. Tarasy zamkowe, schodzące kaskadami w stronę urwiska, to jeden z najbardziej fotogenicznych fragmentów całego kompleksu – szczególnie w czasie kwitnienia roślin i jesienią, gdy las wokół zamku płonie kolorami. Nieco dalej czeka palmiarnia w Lubiechowie, zbudowana na zlecenie Hochbergów – egzotyczna „doklejka” do dolnośląskiego krajobrazu, pełna palm, kaktusów i roślin z różnych części świata. To zestawienie – mroczne tunele, wojenne historie i bajkowe ogrody – sprawia, że Zamek Książ działa jak emocjonalny rollercoaster, który trudno opowiedzieć jednym kadrem czy jednym postem w social media.